Wybory na Białorusi 2015

Uładzimir Hanczaryk: wśród kandydatów nie ma konkurentów dla Łukaszenki

video

Byli kandydaci do urzędu prezydenta – Uładzimir Hanczaryk, Aleksander Milinkiewicz i Wiktar Ciareszczanka komentują przebieg kampanii wyborczej 2015.

Show wyborcze: tak nazwał kampanię prezydencką Wiktar Ciareszczanka podczas konferencji prasowej. Co prawda, aby zrozumieć to samemu, ekonomista musiał wziąć udział w wyborach osobiście – i to nie raz.

„Iść do punktu wyborczego nie mam zamiaru. Pójdę tego dnia do cyrku, bo nie widzę w inny sposób tego, co dzieje się na Białorusi, a co najważniejsze tego, co odbywa się w ciągu wielu lat” – oznajmił był kandydat.

To, o czym były sparringpartner Łukaszenki przekonał się dopiero teraz, byłym kandydatom na prezydenta było zrozumiałe od dawna. Wspólny kandydat sił demokratycznych w wyborach 2006 r. Aleksander Milinkiewicz od samego początku tegorocznej kampanii mówi o jej nieuczciwości i niedemokratyczności, wynikającej z obecnego systemu władzy.

„20 lat w kraju nie ma prawdziwych wyborów i wiemy dlaczego. Nie uznam ich dopóki nie będziemy razem liczyć głosów. Ponieważ nie ma nas w komisjach, trudno jest uznać wybory”.

Zdaniem Milinkiewicza, o ile wcześniej wybory można było nazwać nieco ładniejszym słowem: „imitacja”, o tyle wyborów tegorocznych nie da się nazwać inaczej niż „farsą”.

Uładzimir Hanczaryk, były przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Białorusi i wspólny kandydat opozycji w wyborach w 2001 r. uważa za wielki błąd brak mocnego przedstawiciela sił demokratycznych na wyborach, wokół którego zjednoczyliby się wszyscy.

„Ci kandydaci, którzy mogliby stać się konkurentami Łukaszenki w walce o władzę – wybory to przecież walka o władzę – nie zebrali podpisów, lub nie uczestniczyli w ogóle” – podkreśla Hanczaryk.

Więcej w materiale wideo Juryja Sałodkiego.

ZOBACZ TAKŻE
KOMENTARZE