Wybory na Białorusi 2015

Swoim imieniem: Kłamstwo z wysokiej trybuny. O czym i po co?


Przemówienie Aleksandra Łukaszenki w ONZ

Niedobrze zaczynać swoje wystąpienie przed całym światem od kłamstwa. Ale Łukaszenka zaczął.

„Nadajemy wyjątkowe znaczenie zapobieganiu konfliktom zbrojnym i zagrożeniu dla ludzkiego życia” – przekonuje przywódca państwa, które dostarcza broń „i waszym i naszym”: do Syrii Asadowi i radykalnej opozycji. A wytłuczcie się tam nawzajem – dla nas najważniejsze są pieniądze.

Cóż, Syria jest daleko? Po kontrargument nie trzeba iść daleko: czyż rosyjska baza wojskowa, która ma się pojawić na Białorusi nie jest „zagrożeniem dla ludzkiego życia”? W przypadku konfliktu Rosja znów wykorzysta naszą ziemię jako bufor i pole boju. Rosyjska baza to nie gwarancja bezpieczeństwa, to cel dla wojsk NATO, dla ataku prewencyjnego. I to na naszej ziemi.

Ale kiedy zaczyna się kłamać, to chyba trudno przestać. Łukaszenka chwali się równością kobiet i mężczyzn w naszym kraju. Nie brać kobiety do pracy, bo może zajść w ciążę? A jak ma dzieci, to cały czas będzie na zwolnieniu? Niższe pensje dla kobiet? Wiadomo, że Łukaszenka nie wydawał takiego dekretu. Ale to on odpowiada za chory system, którym kieruje i który „dopieszcza” już ponad 20 lat.

Łukaszenka mówi o braku dyskryminacji na tle narodowym i religijnym. A zakazywanie modlenia się protestantom? Karanie ich grzywnami, szczucie ich specnazem – to nie dyskryminacja? Oficjalne komunikaty: „Uważajcie na Cyganów!” – to nie dyskryminacja? Ale jeszcze wieksza dyskryminacja dotyczy Białorusinów. Dlaczego, aby wysłać dziecko do białoruskiej klasy, Białorusini muszą kompletować dokumenty, troszczyć się o to, żeby „był komplet”, szukać podręczników po białorusku? Wtrącanie do aresztu za symbole państwowe to nie dyskryminacja?

Łukaszenka zapomniał jeszcze powiedzieć, że „nie ma” u nas dyskryminacji niepełnosprawnych, która naprawdę jest na każdym kroku: od braku podjazdów do prób odebrania dzieci „nie takim jak trzeba” rodzicom.

Po co tak kłamać z trybuny ONZ? Nie tylko po to, żeby umocnić wizerunek stabilnego i sprawiedliwego kraju z przywódcą – orędownikiem pokoju. Jeszcze po to, żeby to kłamstwo uczynić prawdą. „Wojna to pokój” – pisał Orwell w „1984”. W celu „zachowania pokoju” i wbrew Konstytucji wpuszczamy do siebie rosyjskich wojskowych, wciągają nas do wielkiej, geopolitycznej rozgrywki – w roli pionka, a z wysokiej trybuny słyszymy o zapobieganiu konfliktom zbrojnym. Dyskryminacja zaraz też stanie się normą.

Ale póki tak się nie stało, Łukaszence nie daje spokoju los Kaddafiego, który też budował system na kłamstwie, populiźmie i dyskryminacji. Był u władzy ponad 40 lat, ale skończył bardzo marnie.

Zmicier Jahorau, belsat.eu

ZOBACZ TAKŻE
KOMENTARZE